Monday, November 30, 2009

Iwo Cyprian Pogonowski OSZCZERSTWA BRUMBERGA W PRESTIŻOWYM PIŚMIE AMERYKAŃSKIM ,,FOREIGN AFFAIRS”

Iwo Cyprian Pogonowski OSZCZERSTWA BRUMBERGA W PRESTIŻOWYM PIŚMIE AMERYKAŃSKIM ,,FOREIGN AFFAIRS”

Państwowe Muzeum Oświęcim - Brzezinka - Auschwitz - Birkenau

Tadeusz Wojtkowski - Prezes Towarzystwa Historycznego Stop

Janusz Marszałek - założyciel pierwszej w Polsce prywatnej wioski dziecięcej, prezes spółki akcyjnej "Maja"

Marek Rawecki - Zespół ds. Studium zagospodarowania przestrzennego strefy ochronnej Państwowego Muzeum w Oświęcimiu

Jan Knycz - Przewodniczący Rady Miejskiej w Oświęcimiu

Edward Moskal - Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej

Profesor Iwo Cyprian Pogonowski





Rada Polityki Zagranicznej USA (The Council on Foreign Relations in Washington) wydaje dwumiesięcznik pt. Sprawy Zagraniczne (Foreign Affairs Magazine), w którym jest wyznaczany zakres alternatyw polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Rada Polityki Zagranicznej USA zajmuje dominującą pozycję dzięki ciągłości swego istnienia i składu członków, którzy zaliczają się do najwybitniejszych naukowców i dyplomatów Stanów Zjednoczonych. Od Drugiej Wojny Światowej rada ta wybrała każdego ministra spraw zagranicznych USA, niektórzy z nich nie byli osobiście znani prezydentom, którym mieli służyć. Wrześniowy i październikowy numer Spraw Zagranicznych zawiera oszczerczy artykuł o Polsce p.t. Polacy i Żydzi Abrahama Brumberga, w którym z aprobatą cytowane jest zdanie z książki ,,Sąsiedzi” J. T. Grossa: "zbrodnicze refleksy społeczeństwa polskiego skierowane przeciw Żydom nie były przypadkowymi zdarzeniami...." Wypowiedz ta jedynie zmienia podmiot napaści podczas gdy jest równoznaczna ze znaną opinią Hitlera o Żydach jako rasie urodzonych zbrodniarzy.

Zamieszczenie tak oszczerczego i antypolskiego artykułu w "Sprawach Zagranicznych" bezpośrednio po oficjalnej wizycie prezydenta Kwaśniewskiego w USA oznacza, że polityka amerykańska w stosunku do Polski nie uległa poprawie mimo przyjaznych spotkań obu prezydentów przed kamerami telewizyjnymi.

Od dawna znana rasistowska i wroga postawa Brumberga wobec Polski jest bardzo podobna do stanowiska nazistów wobec Żydów w czasie Drugiej Wojny Światowej. W artykułach ,,Poles and Jews” oraz ,,Murder Most Foul” Brumberg potępia Naród Polski razem z jego tradycją tolerancji i walki o wolność. Brumberg stara się przedstawić Polaków jako degeneratów, których jedynym celem w życiu jest znęcanie się nad Żydami. Jest to analogiczne do nazistowskiego obrazu Żydów prze wojną, których jedynym celem w życiu miało być szkodzenie aryjczykom. Nie ulega wątpliwości, że rasistowski artykuł Brumberga, jak i wspomniana książka Grossa prowadzą do wzajemnej nienawiści i utrudniają zjednoczenie się ludzi w szacunku do ofiar minionych krzywd, niesprawiedliwości i zbrodni systemów totalitarnych.

Należy raz jeszcze zaznaczyć, że Rada Polityki Zagranicznej USA (The Council on Foreign Relations in Washington) wyznacza kierunek polityki zagranicznej USA i ma więcej wpływu na stosunki Stanów Zjednoczonych z innymi państwami niż mają tak parlament, jak i prezydent USA. Wydanie w obecnej chwili artykułu pełnego pogardy i oszczerstw pod adresem Polski oznacza poparcie przez Rade Polityki Zagranicznej USA kampanii wymuszenia okupu od Państwa Polskiego, i to na bez porównania większą skalę, niż okup który niedawno zapłaciła Szwajcaria. Kampanią tą, o czym już pisałem we wcześniejszych artykułach, kieruje Światowa Żydowska Organizacja Roszczeniowa (World Jewish Restitution Organization of the World Jewish Congress).

Po wojnie, żydowski ruch roszczeniowy ( World Jewish Restitution Organization of the World Jewish Congress) odniósł sukcesy w zdobywaniu kolosalnych sum od rządu niemieckiego, a ostatnio uzyskał on od banków szwajcarskich sumę tysiąc dwustu pięćdziesięciu tysięcy milionów dolarów (miliarda dwustu pięćdziesięciu tysięcy) niby jako odszkodowanie za sprzeniewierzenie trzydziestu dwu milionów dolarów w 755 kontach przedwojennych (według oficjalnej komisji bankiera amerykańskiego Volckera). Uważa się, że tak wielka suma była okupem banków szwajcarskich zagrożonych bojkotem i utratą prawa do funkcjonowania na rynku nowojorskim. Ostatnio ruch roszczeniowy uzyskał od władz niemieckich blisko połowę całego funduszu odszkodowań za pracę niewolniczą w Niemczech bez sporządzenia odpowiedniej listy imiennej. Stało się to ku oburzeniu jeszcze żywych setek tysięcy weteranów pracy niewolniczej w Niemczech. Ludzie ci zdają sobie sprawę, że obecnie przy życiu nie ma więcej jak dziesięć tysięcy żydowskich weteranów pracy niewolniczej, ponieważ było ich już tylko około pięćdziesięciu tysięcy w 1945 roku na terenie Niemiec.
Teraz aby móc w dalszym ciągu funkcjonować i wymuszać odszkodowania od następnego państwa, ruch roszczeniowy musi udowodnić opinii światowej, jakie to jeszcze inne państwo brało udział w zagładzie Żydów. Tak wiec teraz przyszła kolej na Polskę, w której nieruchomości (tereny, budynki, etc.) jako członka NATO i potencjalnego członka Unii Europejskiej wnet będą bez porównania więcej warte niż są w dniu dzisiejszym. Tak więc wartość rynkowa przedwojennych posiadłości żydowskich w Polsce pójdzie w górę, wielokrotnie wyżej niż jest ich obecna wartość – stanowi to łakomy kąsek dla ,,przedsiębiorstwa Holokaust”.

Zdobycie prawa własności do tych obiektów przez żydowski ruch roszczeniowy może być spowodowane presją amerykańską na Polskę. Obiekty te przedstawiają około 15% do 20% całego polskiego majątku narodowego i będą wkrótce warte ponad sto tysięcy milionów dolarów (sto miliardów dolarów), tak że zdobycie kontroli nad nimi uczyniłoby ruch roszczeniowy (World Jewish Restitution Organization of the World Jewish Congress) największym potentatem finansowym i politycznym w Polsce. Ruch ten w krótkim czasie mógłby zmienić Polskę w satelitę Izraela i mieć ją w rezerwie na ponowną kolonizację przez Żydów, zwłaszcza jeśli ich życie w Izraelu stanie się nie do zniesienia.

Po Polsce żydowski ruch roszczeniowy najprawdopodobniej zainteresuje się Węgrami, Czechami, Słowacją, a następnie byłymi republikami sowieckimi Ukrainą, Białorusią, Litwą i Łotwą, w miarę jak kraje te odbudują się gospodarczo i będą mogły wstępować do NATO i do Unii Europejskiej, co jak wiemy nie wydaje się odległą perspektywą.

Żydowski ruch roszczeniowy jest popierany przez syjonistyczne lobby, które już zorganizowało pogróżki członków amerykańskiego parlamentu pod adresem Polski - senator Hilary Clinton jest jednym z prowodyrów w akcji tych pogróżek. Niedawno członkowie Sejmu polskiego, którzy usiłowali ograniczyć wysokość odszkodowań żydowskich byli oskarżeni przez Światowy Związek Żydów (World Jewish Congress) o "anty-amerykanizm" – oszczercze oskarżenie bardzo szkodliwe dla Polski, gdy jest ona tak bardzo uzależniona od dobrej woli rządu amerykańskiego. Oskarżenia te są wygłaszane mimo tego że w czasie niedawnej formalnej wizyty prezydenta Kwaśniewskiego, prezydent Bush powiedział, że Polska jest najbardziej proamerykańskim krajem w NATO.

Powtórzenie Schematu Propagandy Nazistowskiej

Żydowski ruch roszczeniowy (World Jewish Restitution Organization) zdobywa wielki rozgłos, który daje mu darmową światową reklamę. Od lat było wiadomo, że w czerwcu 1941 roku rząd niemiecki zdecydował się rozpowszechniać propagandę mającą przekonać świat, że niemiecka inwazja na Sowiety była entuzjastycznie witana przez ludność, która doświadczyła sowieckiego terroru. Niemiecka propaganda głosiła, że ludność terenów przyfrontowych z zemsty masowo mordowała komunistów i Żydów. Mordy te były opisywane jako reakcja ludności miejscowej na wcześniejsze sowieckie prześladowania.

Żeby zapewnić sukces swojej propagandzie nazistowski rząd niemiecki nakazał (rozkaz R. Heydricha z 29 czerwca 1941 roku) oddziałom egzekucyjnym zacierać wszelkie ślady swej obecności przy egzekucjach, nie robić dziennych raportów, jak również zakazane były zdjęcia pamiątkowe, które żołnierze niemieccy często sobie robili ze swoimi ofiarami. Brak niemieckiej dokumentacji dotyczącej masowych egzekucji przyfrontowych pozwolił ludziom z żydowskiego ruchu roszczeniowego ponownie zastosować przeciwko Polakom ten sam nazistowski schemat propagandowy oskarżający o zbrodnie niemieckie miejscową ludność. Ruch roszczeniowy (World Jewish Restitution Organization) w ten sposób – wykorzystując prowokację nazistów - "udowadnia" winę Narodu Polskiego w zagładzie Żydów.

Sprawa Jedwabnego zdominowała polskie środki przekazu i promieniowała na cały świat, który dowiadywał się o niej głównie z wypowiedzi przedstawicieli ruchu roszczeniowego. Zbrodnia z 10. VII. 1941 roku miała być dowodem polskiej winy narodowej w zagładzie Żydów. W korespondencji ze mną na ten temat profesor Józef Wieczyński, główny redaktor pięćdziesięciotomowej encyklopedii Rosji użył trafnego terminu "bitwa o Jedwabne." Ta medialna "bitwa o Jedwabne" dała żydowskiemu ruchowi roszczeniowemu kolosalną ilość bezpłatnej reklamy na światową skalę. Bitwa ta pozostanie faktycznie nierozegrana do czasu przeprowadzenia badań medycyny sądowej dwu masowych grobów w Jedwabnem co pozwoli dokładnie udowodnić plan i metodę zbrodni, jak również ilość ofiar i powód śmierci każdej z nich.


Szczegóły Tragedii w Jedwabnem

Dziś wiadomo, że 10 lipca 1941 roku Niemcy terrorem poprowadzili Żydów jedwabieńskich na miejsce ich masakry. Zastrzelili około 50ciu i spalili żywcem około 250 (nie 1600, czy 1800 jak to doniosła prasa amerykańska na podstawie fałszywych informacji zawartych w książce Sąsiedzi J. T. Grossa, który zignorował sowieckie i niemieckie źródła archiwalne).
Niemcy zorganizowali sobie do pomocy Volksduetch'ow (zdrajców i szpiegów), grupę prymitywnych kryminalistów miejscowych i z okolicy, oraz - jest nie wykluczone - że tez kilku "mścicieli." Ci ostatni, jeżeli rzeczywiście tam byli to prawdopodobnie byli przekonani, że niektórzy z Żydów jedwabieńskich narazili ich samych i ich rodziny na ciężkie prześladowanie przez NKWD i zsyłki do Gułagu. Dodatkową grupę Polaków Niemcy zmusili groźbami zastrzelenia i ciosami kolb karabinów do sprowadzenia Żydów do czyszczenia bruku na rynku.
Jeszcze żyją świadkowie tej szczegółowo zaplanowanej niemieckiej egzekucji kilkuset Żydów jedwabieńskich z 10 lipca 1941 roku. Wtedy Niemcy zmusili około 300 Żydów do maszerowania w niby pogrzebie betonowej głowy Lenina straconej z pomnika w rynku.
Niemcy podzielili Żydów na dwie grupy. Pierwsza grupa była złożona z około 50 mężczyzn, na tyle silnych, że mogliby się rozpaczliwie bronić. Druga grup była złożona z około 250 osób, głównie kobiet, dzieci i starców.

Podczas gdy druga grupa była zatrzymana w tyle, pierwszej grupie Niemcy kazali wejść do malej stodoły, do której klucze skonfiskowali poprzedniego dnia, kiedy to opróżnili stodołę z przechowywanych w niej maszyn rolniczych. Pierwszej grupie Niemcy kazali kopać rów w klepisku stodoły by niby tam pochować głowę Lenina. (Gross napisał błędnie, że scena ta odbywała się na cmentarzu żydowskim). Kiedy rów był wykopany Niemcy otworzyli ogień do pierwszej grupy Żydów i prawdopodobnie kazali Polakom żeby pochowali rozstrzelanych Żydów. Głowę Lenina umieszczono na zwłokach w grobie pierwszej grupy ofiar. Wtedy Niemcy kazali drugiej grupie wejść do stodoły, którą wkrótce polali benzyną i podpalili

Stefan Boczkowski, Roman Chojnowski i pięciu innych świadków zeznało, że widzieli jak Niemcy palili stodołę pełną Żydów. Niemiecka półciężarówka podjechała z żołnierzami niemieckimi i puszkami z benzyna. Część żołnierzy zeskoczyła, a pozostali podawali im puszki, których zawartość wylali na ściany stodoły i podpalili. Płomienie gwałtownie ogarnęły stodołę.

Pirotechniczna analiza wskazuje, że Niemcy musieli użyć około 400 litrów benzyny na mniej więcej 100 metrach kwadratowych ścian stodoły żeby została natychmiast objęta płomieniami, które spowodowały śmierć ofiar zamkniętych w stodole. Ludność miejscowa nie miała wtedy w ogóle dostępu do benzyny. Ludzie mieli małe ilości nafty do lamp naftowych. Nafta do lamp zapala się przy temperaturze ponad 50 stopni Celsjusza. Trudno by było za pomocą nafty wywołać tak nagły pożar, bo nafta po prostu nie pali się tak gwałtownie jak benzyna.

Następnego dnia Niemcy zmusili okolicznych rolników do wykopania rowu wzdłuż stodoły i pogrzebania w nim rozkładające się i wydające okropny zapach ciała ludzi z drugiej grupy w świeżo wykopanym grobie.

Instytut Pamięci Narodowej ustalił w 2001 roku, że ciała ofiar masakry Żydów z 1941 roku są pochowane wyłącznie w wyżej wymienionych grobach. Niestety, ekshumacja grobów została przerwana na skutek prośby rabina. Kompletne badanie zwłok według zasad medycyny sadowej i procedury kryminalnej oparte na całkowitej ekshumacji pogrzebanych wszystkich ofiar nie zostało dokonane. Tak wiec niewiadomo ile osób zostało pogrzebanych i jaki był powód śmierci każdej z nich. Na podstawie pojemności obu grobów oceniono w przybliżeniu ilość ofiar na około 200-300 osób. Przy braku kompletnej ekshumacji i dokładnej analizy w oparciu z o zasady medycyny sadowej jakiekolwiek ostateczne sprawozdanie IPN jest bezwartościowe, bo brak ustalenia powodu śmierci każdej z ofiar i dokładnej ich ilości.

Postkomunistyczna Lewica a Prawda Historyczna

Post-komunistyczny prezydent Polski i jego post-komunistyczny premier dają poparcie ruchowi roszczeniowemu za pomocą polityki przeproszeń i skruchy za morderstwa takie jak masakra jedwabieńska, za którą oczywiście odpowiedzialny są Niemcy. Nic dziwnego że taka polityka nie tylko wzmocniła żądania Rosjan żeby Polska przeprosiła za niedopełnioną zbrodnię ludobójstwa na jeńcach rosyjskich w 1920 roku, ale również wzmacnia żądania niemieckie mające na celu obalenie ustaleń poczdamskich i warunków kapitulacji Niemiec, zwłaszcza tych które dotyczą mienia poniemieckiego w Polsce zachodniej i północnej.

Pamięć narodowa Polaków, jak i innych narodów dziś wyzwolonych spod sowieckiej dominacji zachowała obraz nieproporcjonalnie wysokiego udziału mniejszości żydowskiej i jej centralnej roli w narzucaniu jarzma sowieckiego przez stalinowski aparat terroru na kraje satelickie po Drugiej Wojnie Światowej. Ten niezaprzeczalny fakt historyczny był potwierdzony przez główne na świecie pismo kontrolowane przez Żydów - New York Times.

Absurdalna wersja tragedii jedwabieńskiej, stworzona przez J. T. Grossa i powtarzana przez Abrahama Brumberga jest teraz rozgłaszana na łamach dwumiesięcznika Sprawy Zagraniczne. Dwumiesięcznik ten dziś głosi na cały świat kłamstwa i oszczerstwa, które przedstawione są jako prawda historyczna. Rząd polski może obalić te fałsze przez dokonanie ekshumacji obydwu grobów ofiar masakry Żydów w Jedwabnem. Potrzebne jest publiczne obalenie tych kłamstw faktami materialnymi otrzymanymi przez ekshumacje - te fakty jak widać, ruchowi roszczeniowemu i jego sprzymierzeńcom są niewygodne i dlatego kompletna ekshumacja nie została przeprowadzona według wymogów medycyny sadowej. Dopiero po kompletnym przebadaniu zawartości obydwu grobów prawda będzie mogła być oficjalnie ogłoszona. Stanie się to najprawdopodobniej wtedy kiedy Polska będzie rządzić władza złożona z patriotycznych Polaków, wolnych od wpływów post-komunistycznej lewicy.


Iwo Cyprian Pogonowski, były więzień Gestapo, numer 28865 w Sachsenhausen, autor: Poland, an Illustrated History – Polska – Historia Zilustrowana (Hippocrene Books, New York, 2000), Jews in Poland, a Documented History – Żydzi w Polsce – Udokumentowana Historia (Hippocrene Books, New York, 1993), Poland, a Historical Atlas – Polska – Atlas Historyczny (Hippocrene Books, 1987)

Thursday, November 19, 2009

Masonerka żydowska Bn Br usuwa nasz krzyż ze Żwirowiska

Masonerka żydowska Bn Br usuwa nasz krzyż ze Żwirowiska

O możliwości przeniesienia papieskiego krzyża, stojącego na Żwirowisku, nieopodal byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz w Oświęcimiu donosi belgijski dziennik "La Libre Belgique".

żródło KAI (rk /a.)

http://ekai.pl/serwis/?MID=16854

-----------------------

Dziś po 10 latach organizacje żydowskie znowu atakują Polaków w imię tzw. "dialogu"
Nakazy jak poprzednio tak i tym razem przyszły z Belgii od organizacji "Sauvegarde d`Auschwitz"
i szefa organizacji żydowskich Lazarda Pereza.

Judajczykowie znowu atakują chrześcijan, chcą usunąć nasz krzyż,
a ofiarami masowych mordów w Oświęcimiu uczynić tylko Żydów.

Do takich celów powołanych zostało wiele organizacji,
stawiających sobie za cel wynarodowienie Polaków, zniszczenie tradycji chrześcijańskich,
zapłatę gigantycznego i nienależnego haraczu oraz budowę "Judeopolonii" na terenie Polski.

Warto wiedzieć, że 9 września 2007 w Polsce reaktywowaną masońską lożę B'nai B'rith
czyli Zakon Synów Przymierza.

Siedziba B'nai B'rith mieści się w Warszawie.

----------- linki ----------

Krzyż na Żwirowisku:

http://www.naszawitryna.pl/krzyze_aus...
http://www.naszawitryna.pl/krzyze_aus...
http://www.naszawitryna.pl/krzyze_aus...

Prasa:

http://www2.rp.pl/artykul/223068_Wrac...
http://wiadomosci.onet.pl/1867334,11,1,1,,item.html

Masonerka żydowska, B'nai B'rith - Synowie Przymierza
reaktywacja 30.9.2007:

http://www.bnaibritheurope.org/bbe/co...,com_rsgallery2/Itemid,134/catid,13/limit,16/limitstart,0/lang,en_GB/

http://www.museumoffamilyhistory.org/...
https://www.jewishpress.com/pageroute...
http://www.bnaibrith.org/

------------

cele masonerii:

CZESC 1 PART 1
http://www.kki.pl/piojar/polemiki/nov...


CZESC 2 PART 2

Monday, September 1, 2008

Europa już poświęciła Gruzję? Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sprzeciwia się nałożeniu na Rosję jakichkolwiek sankcji

Europa już poświęciła Gruzję? Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sprzeciwia się nałożeniu na Rosję jakichkolwiek sankcji


Nasz Dziennik, 2008-09-01
Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych sprzeciwia się nałożeniu na Rosję jakichkolwiek sankcji i opowiada się za natychmiastowym podjęciem dialogu z tym krajem. Niemieckie społeczeństwo boi się zemsty Moskwy na Europie, a tutejsze media prezentują w większości rosyjski punkt widzenia. Również Francuzi i Brytyjczycy są przeciwni wprowadzeniu jakichkolwiek obostrzeń w stosunkach z Rosją. Wszystko wskazuje na to, iż rezultaty dzisiejszego szczytu są przesądzone.

W sobotniej rozmowie telefonicznej z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem szef niemieckiej dyplomacji Frank Walter Steinmeier (SPD) stwierdził, że należy przerwać spiralę konfliktu na Kaukazie. Obydwaj ministrowie omówili także kwestię uczestnictwa przedstawicieli Unii Europejskiej w misji obserwacyjnej w strefach bezpieczeństwa wokół Osetii Południowej i Abchazji.
Steinmeier dodał w niedzielę w jednym z wywiadów, że Unia Europejska powinna być roztropna w podejmowaniu decyzji, gdyż tylko w ten sposób będzie można powrócić do rozsądku i odpowiedzialności.
Niemieckie media, ostrzegając przed eskalacją konfliktu i przed zemstą Moskwy, znacznie złagodziły swoje i tak cały czas liberalne stanowisko w stosunku do Rosji. Coraz częściej publikowane są przychylne Moskwie komentarze politologów i publicystów. W telewizji wypowiadają się prorosyjscy eksperci, a nawet sam premier Władimir Putin.
Pojawiają się kontrolowane przecieki do prasy: według nieoficjalnych informacji "Der Spiegel" Gruzja już od dawna intensywnie przygotowywała się do wojskowej operacji w Osetii Południowej. Zdaniem niemieckiego tygodnika, istnieje także możliwość, że Gruzini dopuszczali się zbrodni wojennych.
Słowa te są wręcz powtórzeniem wypowiedzi prezydenta Miedwiediewa, który w jednym z telewizyjnych wywiadów stwierdził, że wkroczenie wojsk rosyjskich na teren Osetii Płd. i Abchazji miało zapobiec ludobójstwu. W tej samej rozmowie szef Kremla dodał, że Moskwa nie będzie dążyć do konfrontacji militarnej i nie zamierza się izolować. Zdanie to podziela premier Putin, który wyraził nadzieję, że obecne działania jego kraju nie doprowadzą do ochłodzenia stosunków z innymi państwami. Stwierdził, że ma podstawy tak sądzić, gdyż jego zdaniem obecne postępowanie Rosji jest absolutnie moralne i zgodne z prawem międzynarodowym.

Jednoznacznie za Rosją
Również Brytyjczycy wyrażają niechęć wobec planów wprowadzenia sankcji na Rosję. Premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown stwierdził, że NATO i Unia Europejska muszą ponownie ocenić swoje relacje z Kremlem w celu zapobieżenia dalszej "rosyjskiej agresji". W sobotę Gordon Brown odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji Dmitrijem Medwiediewem. Jej tematem było zmniejszenie napięcia między Rosją a państwami Wspólnoty.
Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel brytyjskiego rządu powiedział w rozmowie z "Sunday Telegraph", iż tego typu posunięcia trudno byłoby wprowadzić w życie bez wydania ogólnego zakazu, który zaszkodziłby nie tylko rosyjskim obywatelom, ale przede wszystkim rosnącym obrotom handlowym między Wielką Brytanią a Rosją.
Także prezydent Francji Nicolas Sarkozy nie uważa za konieczne objęcie restrykcjami rosyjskiego partnera. - Na pewno nie wybiła godzina sankcji - stwierdził, wpisując się tym samym w ugodową postawę pozostałych znaczących krajów Europy. Wszystko wskazuje na to, iż przewodnicząc dzisiejszemu posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli, prezydent Francji zadowoliłby się jedynie oświadczeniem, że układ o zawieszeniu broni będzie respektowany i że zarówno Moskwa, jak i Tbilisi muszą go w całości przestrzegać. Dla Paryża obecny czas jest "fazą zdecydowanego dialogu z Rosją".
Krytykowane przez opozycję stanowisko prezydenta Francji wydają się dzielić niektórzy francuscy komentatorzy, zdaniem których "Europa w swojej grze ma bardzo mało kart, by przeciwstawić się rosyjskiemu imperializmowi". Posiada za to silne kontakty handlowe z Rosją i nie należy się spodziewać, iż narazi je w imię jakichkolwiek ideałów.

WM, FLC
Georgia - wystąpienie Kaczyńskiego w Tbilisi - 12.08.2008.

to Georgians in Polish Service

Solidarni z Gruzją

Sunday, February 24, 2008

ELEVEN CENTURIES OF POLISH-HUNGARIAN HISTORY AN OUTLINE

Polish - Hungarian Brothership

It's interesting, but not 100% accurate. We can call most of other Slavic nations our brothers. On the other hand, we Poles have some historical issues with some Slavic nations. But there's just a few of them.

And about the Hungarians and the Poles - different roots, but still one heart।


ELEVEN CENTURIES OF POLISH-HUNGARIAN HISTORYAN OUTLINE



Andrew Haraszti




Introduction
Polski

Christian Monarchies of Mediaeval Times
Polski

Polish-Hungarian Relations in the late Middle Ages and during the Renaissance
Polski

Polish-Hungarian Relations in the XVIth and XVIIth Centuries
Polski

Renewal of the Polish-Hungarian Friendship. Struggles for Freedom and National Independence
Polski

Polish-Hungarian Friendship and Cooperation in the XXth Century
Polski

Na Węgrzech władał Ludwik Węgierski, zwany na Węgrzech - Wielkim। Był synem Karola Roberta i Elżbiety Łokietkówny. W swojej tytulaturze Ludwik wymieniał: Polskę, Węgry, Dalmację, Kroacji, Serbię, Galicję, Lodomerię, Komanię, Bułgarię. Dynastia Andegawenów należała wówczas do najpotężniejszych w Europie. Ludwik Węgierski przybył do Krakowa już 7 listopada 1370 r. Spotkał go tu afront. W godzinach przedpołudniowych został pochowany Kazimierz Wielki. Był to znak, że Ludwik nie jest mile widziany w Krakowie, że nie może liczyć na poparcie społeczeństwa. Drugim afrontem w stosunku do Ludwika było to, że arcybiskup gnieźnieński zażądał koronacji Ludwika w Gnieźnie, a nie na Wawelu. Chciano podkreślić różnicę pomiędzy obcym monarchą a Piastem. Ludwik odmówił udania się do Gniezna na koronację, ale obiecał rycerstwu i możnowładztwu wielkopolskiemu, że stawi się w Gnieźnie w katedrze w stroju koronacyjnym. Koronacja odbyła się 17 listopada 1370 r. na Wawelu. Król złamał przyrzeczenie dane Wielkopolanom. Ten gest był znakiem dla możnowładców i rycerstwa Wielkopolskiego, że pierwsze miejsce w polityce Ludwika będzie miał Kraków. W Polsce Ludwik długo nie zabawił. W grudniu już wyjechał na Węgry. Rządy w jego imieniu sprawować miała matka Elżbieta. Elżbieta była córką Łokietka, ale interes Polski obchodził ją bardzo niewiele. Jedynym jej celem było zapewnienie sukcesji Andegawenom na tronie polskim. Było to ważne, bo jej jedyny syn Ludwik nie miał męskiego potomka. Jedynym dzieckiem Ludwika była córka Katarzyna. Możnowładcy małopolscy przychylili się do planów Elżbiety. Problem polegał na tym, że polskie prawo nie dopuszczało do dziedziczenia tronu przez kobietę. Trzeba było pozyskać szlachtę i rycerstwo, aby zdobyć poparcie dla tych planów. Najlepszym sposobem było rozdawanie dostojeństw, nadań. 17 września 1374 r. zawarty został układ , zwany przywilejem koszyckim. Jest to pierwszy przywilej wydany dla całej szlachty polskiej, pierwszy przywilej stanowy. Co zyskała szlachta: - zmniejszony został podatek jaki szlachta musiała płacić na rzecz państwa, do tej pory każdy szlachcic płacić podatek w wysokości 12 groszy z łanu, przywilej ustanawiał ten podatek w wysokości 2 groszy z łanu, - szlachta, rycerstwo zagwarantowało sobie prawo, że podatek może być podwyższony tylko i wyłącznie za jej zgodą, - urzędy ziemskie mogli piastować tylko pochodzący z danej ziemi przedstawiciele szlachty, - obsada twierdz nie mogła być powierzana obcokrajowcom, - król nie może tworzyć książęcych ziem lennych, - król zobowiązywał się do wyrównania kosztów poniesionych w czasie wojny przez szlachcica. Przywilej dotyczył całej szlachty. To wskazuje na wyodrębnienie się szlachty jako stanu. Rycerstwo ma już świadomość, że jest odrębnym stanem. Ten przywilej jest ważny z tego powodu, że zaczyna okres kształtowania się demokracji szlacheckiej w Polsce. W zamian za to szlachta zgodziła się, by na tronie polskim zasiadła jedna z córek Ludwika. Ludwik Węgierski miał już trzy córki: Katarzynę, Marię i Jadwigę. Na tronie polskim zasiąść miała ta, którą król, jego matka lub jego żona wybrali. Od początku wskazywano na Katarzynę jako najstarszą. Panowanie Ludwika Węgierskiego, poza problemem sukcesji, obejmowało jeszcze inne sprawy. Problemy Polski nie stanowiły centrum zainteresowania Ludwika Węgierskiego. Obiecał kontynuować proces integracji państwa, ale już w 1382 r. potwierdził w imieniu własnym, swojej małżonki i dzieci zrzeczenie się Śląska. Na Rusi mianował zarządcą Władysława Opolczyka, który nad sprawy państwa przedkładał swoje osobiste interesy. Skutkiem jego zarządzania na Rusi było to, że osłabione zostały więzi między Polska a Rusią. Ludwik Węgierski był władcą nietolerancyjnym. Pochodził z rodziny nietolerancyjnej, Andegawenom należy przypisać wyrzucenie Żydów z Węgier, nawracanie Izraelitów przy pomocy wojska, chrzty pod przymusem. Ludwik nie uznawał za chrześcijan prawosławnych, rozpoczął na Rusi proces zwalczania prawosławnych. Ludwik Węgierski odrzucił sojusz z Litwą. Mazowsze, które w okresie rozbicia dzielnicowego dzieliło się na różne księstwa teraz zostało scalone i jako całość oderwało się od Polski. Po zawarciu przywileju w Koszycach królowa Kikuta opuściła Polskę, wróciła w roku następnym, ale stała się świadkiem zatargu i napaści wobec Węgrów. Dano jej wyraźnie do zrozumienia, że dwór węgierski nie jest mile widziany w Polsce. Sprawy sojuszu polsko-węgierskiego zaczęły się powoli załamywać. W 1378 r. zmarła na Węgrzech królewna Katarzyna - kandydatka do tronu Polski. Dyplomacja musiała na nowo rozpocząć swoje działania. W 1379 r. w Koszycach doszło do kolejnego spotkania. Ludwik Węgierski próbował przekonać polskich panów do drugiej swojej córki - Marii. Ale Maria była już zaręczona Zygmuntowi Luksemburczykowi. Dlatego przeciwko tej kandydaturze powstał opór. Zbuntowało się przede wszystkim możnowładztwo wielkopolskie. Król co prawda wymusił uznanie Marii jako kandydatki do tronu, ale opozycja w Polsce znalazła kontrkandydata. Był nim Piast z linii mazowieckiej - Ziemowit IV. Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy w 1380 r. zmarła Elżbieta Łokietkówna. Koniecznym stało się wówczas wyznaczenie regenta, który mógłby sprawować władzę w Krakowie. Ludwik Węgierski znalazł kandydata. Był nim biskup krakowski - Zawisza. Był regentem bardzo krótko. Spodobała mu się bowiem młoda młynarzówna ze wsi Dobra Woda. Kiedy chciał zdobyć młynarzównę, która spała na stogu siana, spadł z drabiny i niedługo po tym zmarł. Ludwik Węgierski wezwał wówczas starostów na Węgry i wymusił złożenie przysięgi wierności dla Zygmunta Luksemburczyka. Podzielił także swoje państwo. Węgry i południowaczęść państwa przypadła Jadwidze. Przyszłym mężem Jadwigi miał być Wilhelm Habsburg. Natomiast Polska miała przypaść Marii i Zygmuntowi Luksemburczykowi. Zygmunt Luksemburczyk był wówczas margrabią Brandenburgii. Po uregulowaniu spraw spadkowych Ludwik Węgierski zmarł we wrześniu 1382 r. Śmierć Ludwika stworzyła bardzo dogodną sytuację dla przeciwników Zygmunta Luksemburczyka. Szlachta polska zwołała zjazd do Radomska. Ten zjazd podjął decyzję o podtrzymaniu zobowiązań złożonych Ludwikowi Węgierskiemu o sukcesji dla jednej z jego córek. Podobnie zachował się zjazd szlachty małopolskiej w Wiślicy. Anulowano przysięgę wierności złożoną Zygmuntowi Luksemburczykowi jako złożoną pod przymusem i wrócono do przywileju koszyckiego, który zapewniał sukcesję dynastii córkom Ludwika. Królowa węgierska, wdowa po Ludwiku dziękowała Polakom za wierność i sama powiedziała, by nie składali innym pretendentom do tronu żadnych przyrzeczeń. Zygmunt Luksemburczyk opuścił wówczas Polskę. Węgrzy na swoją królową wybrali Marię, a nie Jadwigę, i dlatego Jadwiga mogła objąć tron polski. Przywilej koszycki mówił także o tym, że sam król, jego matka lub jego żona wskażą, która z córek zajmie tron w Krakowie. Szlachta dokonała interpretacji postanowień - "wyznaczyć" tzn. wysłać na stałe do Krakowa. W ten sposób królowa wdowa została postawiona w takiej sytuacji, że nie mogła wysłać do Polski Marii, która objęła tron węgierski, ponieważ nie mogła rządzić z Polski Węgrami. Jadwiga miała wówczas 9 lat, i była już formalnie mężatką. Można było zatem uznać Wilhelma Habsburga albo doprowadzić do unieważnienia małżeństwa i wybrać dla niej innego kandydata. Jadwiga była bardzo silnym atutem dla ewentualnego kandydata na męża, ponieważ Jadwiga była królem Polski.

Unia Polsko-Węgierska
5 listopada 1370 r। zmarł nie zostawiając męskiego potomka Kazimierz Wielki. Próbował usynowić księcia słupskiego Kaźka. Jednak zbyt długo zwlekał i nie zdążył tego uczynić przed śmiercią. Tron Polski należał się więc Andegawenom.


Przyjaźń zakuta w kamień
--->
Nie ma chyba wśród narodów świata podobnego przykładu przyjaźni we wspólnej wielowiekowej historii. To zupełny ewenement. Polska i Węgry. Naród polski i węgierski. Praktycznie od powstania tych dwóch państwowości, węgierskiej i polskiej, trwa nieprzerwana współpraca, przyjaźń, a wspólni bohaterowie naznaczają chlubnie historię tych dwóch państw.Nic dziwnego więc, że Stanisław Worcell tak pięknie wyraził tę wspólnotę: „Węgry i Polska to dwa wiekuiste dęby, każdy z nich wystrzelił pniem osobnym i odrębnym ale ich korzenie, szeroko rozłożone pod powierzchnią ziemi i splatały się, i zrastały niewidocznie. Stąd byt i czerstwość jednego jest drugiemu warunkiem życia i zdrowia." Słowa Worcella tak trafnie określają to prawie metafizyczne poczucie wspólnoty losów obu narodów, że zrośnięte korzeniami dęby stały się symbolami tej przyjaźni, teraz również symbolem wykutym w kamieniu. W dniu 24 marca w Győr został odsłonięty pomnik Polsko-Węgierskiej Przyjaźni. Stanął na placu Bema, czy może być piękniejsze, bardziej godne miejsce na ten obelisk. A wszystko zaczęło się jeszcze w ubiegłym roku, gdy z inicjatywą budowy pomnika wystąpiło Stowarzyszenie Historyczne im. J. Piłsudskiego i Samorząd Mniejszości Polskiej w Győr. W październiku 2005 roku wmurowano kamień węgielny pod pomnik, a tego pięknego aktu dokonali burmistrz miasta Győr, poseł do parlamentu RW József Balogh oraz ówczesny ambasador RP na Węgrzech Rafał Wiśniewski. Pięć miesięcy później w bardzo uroczystej oprawie odsłonięto pomnik, symbol wspólnych losów Polski i Węgier. W uroczystości udział wzięli prezydenci Polski i Węgier, Lech Kaczyński i László Sólyom, przedstawiciele polskiej dyplomacji na Węgrzech z panią ambasador Joanną Stempińską na czele, goście z Polski i Węgier oraz licznie przybyła ze wszystkich zakątków Węgier Polonia.Autorem pomnika jest węgierski artysta rzeźbiarz, przyjaciel Polaków, Dávid Tóth. U podnóża kamiennych dębów są wyryte słowa Worcella z 1849 roku, wcześniej już tutaj cytowane. Pomnik ten mógł powstać dzięki pomocy wielu ludzi dobrej woli. Polsko- Węgierskiemu Stowarzyszeniu Historycznemu im. J. Piłsudskiego i Samorządowi Mniejszości Polskiej w Győr dzielnie pomagał Polski Konsulat na Węgrzech, Rada Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa, miejscowe władze i cała rzesza anonimowych osób, Polaków i Węgrów, także naszych Rodaków z Polski.Po odsłonięciu i poświęceniu pomnika, János Kollár, przewodniczący Historycznego Stowarzyszenia im. J. Piłsudskiego odczytał deklarację, którą przekazał później prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu - „Tysiącletnia historia i przyjaźń narodu polskiego i węgierskiego jest unikalna w Europie. Nasze narody jak dwa żywe pomniki są przykładem bohaterstwa i umiłowania wolności. Nową epokę XXI wieku zapoczątkowało członkostwo Polski i Węgier w Unii Europejskiej. Zarówno przeszłość, jak i przyszłość nakłada na nas - Polaków i Węgrów - obowiązek, byśmy naszą wspólną historię i przyjaźń napisaną przez Przyjaźń zakuta w kamień najlepszych synów obu narodów zachowali, pielęgnowali i przekazali następnym pokoleniom. Do realizacji tych celów podejmujemy wspólną inicjatywę by:- zarówno w Polsce jak i na Węgrzech jeden dzień w roku, 24 marca został oficjalnie uznany jako Dzień Przyjaźni Polsko-Węgierskiej i by był corocznie obchodzony,- powołać Polsko-Węgierskie Biuro Koordynacyjne, którego zadaniem będzie organizowanie Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, koordynowanie współdziałania polskich i węgierskich organizacji cywilnych i społecznych oraz jak najszersze wspieranie kontaktów polsko-węgierskich. Niech nasza wspólna przeszłość historyczna, przyjaźń i wiara będzie siłą kierującą nas ku wspólnej przyszłości!" Prezydent Węgier, László Sólyom w swoim przemówieniu mówił o wspólnych dziejach polsko-węgierskich, o przyjaźni i współpracy między naszymi narodami, o znamiennych momentach i postaciach w historii obu narodów. Powiedział również: „... Podniosła to chwila, stać tu, przed tym pomnikiem. Korzenie tych drzew symbolizują naszą wspólną przeszłość, splatające się gałęzie tych drzew symbolizują naszą wspólną przyszłość."Prezydent Polski, Lech Kaczyński zabierając głos wyraził wdzięczność pomysłodawcom i twórcom pomnika. „... Jestem bardzo wzruszony dzisiejszą uroczystością, a jako polityk muszę powiedzieć, że ten pomnik będzie wyrazem prawdziwej przyjaźni i prawdziwej współpracy." Uroczystość odsłonięcia pomnika poprzedziło spotkanie przedstawicieli miast partnerskich Polski i Węgier.Natomiast po zakończonych pod pomnikiem uroczystościach, prezydent Lech Kaczyński spotkał się z Polonią. Tu Prezydent mówił o znaczeniu przyjaźni, która łączy te dwa narody, podkreślając fakt, że Polonia węgierska jest w sytuacji wyjątkowej, ponieważ uzyskuje ogromne wsparcie od kraju, w którym się osiedliła.W imieniu Polonii powitał prezydenta Polski przewodniczący OSMP dr Konrad Sutarski, który jednocześnie przedstawił naszą Polonię, mówiąc o jej zróżnicowanej strukturze, podkreślając jej wielobarwność, wymieniając osiągnięcia i sukcesy w dziedzinie struktur organizacyjnych, edukacji, kultury i mediów, podkreślając także przychylną postawę i pomoc finansową tak Państwa Węgierskiego, jak i Polskiego.Następnie prezydent Lech Kaczyński za zasługi na rzecz piastowania polsko-węgierskiej przyjaźni, odznaczył Krzyżami Kawalerskimi Orderu Zasługi Rzeczypospolitej: burmistrza miasta Győr Józsefa Balogha, Jánosa i Urszulę Kollárów oraz twórcę pomnika polsko- węgierskiej przyjaźni Dávida Tótha. Zwieńczeniem uroczystości był występ cieszącego się światową sławą Baletu z Győr oraz Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk" im. Stanisława Hadyny. W miejscowym Teatrze Narodowym oklaskom nie było końca. Sala teatralna wypełniona była po brzegi.Bardzo dużo osób z osiadłej na Węgrzech Polonii wzięło udział w tej niecodziennej uroczystości. Ogólnokrajowy Samorząd Mniejszości Polskiej zapewnił bezpłatny dojazd autobusami, z czego chętnie Polonia skorzystała. Był to piękny dzień, dzień w którym przeplatała się nasza wspólna z Węgrami historia, kultura i wspólna przyszłość. Iga Zeisky